Andrzeja Tadeusza Kijowskiego - wiersze nowe

"Separacja". Sms-y poetyckie. Nakładem autora. Warszawa 2005

O mnie

Moje zdjęcie

Autorska jak klepsydra nota ? 
I jeszcze rok chcą urodzenia !? 
Że w Roku Konia Rak się miota, 
Pojąłem wychodząc z podziemia.

Kobiety miałem dwie za żony,
I książki dwie wraz z doktoratem,
A nawet córki - uniesiony,
Też dwie spłodziłem, z wolnym światem.

Byłem krytykiem i adiunktem.
Sejmikowałem też z radnymi,
Radio istotnym brzmiało punktem,
Piracką współtworzyłem TV.

Wywiad z Herbertem w Tygodniku.
Z Prezydentami na Ekranie ! 
Teatrów sprosiłem bez liku.
I też dwie: z "Tekstualiów" Panie.

Może więc coś tam jestem warty:
ATK - rocznik pięćdziesiąty czwarty.

sobota, 14 czerwca 2014

Franciszek Lacki

Andrzej Tadeusz Kijowski                                                                 

Ekstaza św. Franciszka wg El Greco


Preludium


Proszę o szczególną ochronę.
Wypalam trawę i płonę.
Gdzieś między Ołtarzami Gołaczami, 
Kosowem Lackim,
A rozstrzelaną Sterdynią
Obłoki płyną.

Obłoki krzyże kreślą odrzutowe
Na niebie, które nas wezwać gotowe.
Gdzie wokół Toledo wije się Tag,
Gdzie Franciszka Stygmaty,
Gdzie skręca Bug,
Gdzie Ród Ossolińskich bogaty.

Mam warstwy. Nadaję się na studium.
A to dopiero preludium.
Jestem jak strefa, ostoja, jak zalew.
Wiem próżne żale.


Vanitas


 Zaczyna się opera.
El Greco dzieła.
Skąd tu przybyłeś Franciszku
I w wersji której ?
Czy Cię tu wojny przygnały, ponure ?
Czy Cię  szwoleżer Krasiński
Z Hiszpanii zabierał ?

Jaki ptak, jaki kos u stóp czaszkę złożył ?
Barwy przeoblekał
Spalonych w Treblince,
Pepeszami rozstrzelanych w zbożu
Jak sołtysa - Myszkę Józefa.

Lachy. Rusy. Nasza wiara.
Granice. Miasta po powstaniu
We wsie zmienione przez Cara.


Stygmaty


 A tyś na to wszystko patrzył
Przez cztery stulecia z plebanii,
A wokół ludzie zwyczajni. Tacy zwyczajni.
Jak ciemny obraz przez muchy
Niszczony przez lata.

Nie z tego świata.

Odszedłeś w zapomnienie mówią.
Malarza - nieznane nazwisko.
Świętemu kłaniali  się nisko.
Dla większej chwały Boga
On robił wszystko.

Rozświetlał jak Caravaggio,
Jak zmartwychwstały
De la Tour z Mozeli.

Gdyby nie ten niemiecki porucznik
Hermann Voss i wojna.
O nim by też zapomnieli.

Dziś w diecezjalnym muzeum ogląda Cię wielu.
Opowiadają legendy o formie, o stylu,
O prekursorstwie, o późnym odkryciu.

W życiu !

Jesteśmy jak stanica,
Jak rezerwat, jak ptak.
Na granicy imperiów
Gdzie mieni się świat.

Przyszedłeś za Napoleonem ?
Czy Rzeczypospolitą Obojga Narodów
Masz jeszcze w pamięci ?
Oni tylko do walki, do czaszki.
Do grobów.

Marni
Choć święci.


Ekstaza


A tutaj  Izabella Galicka i Hanna Sygietyńska.
Uniesione Panie.
I koślawa Polska i duma, drwiny.
I zawiść. I zamieszanie.
Księdza proboszcza - szlachetny testament.

A Ty ? - Badają  dotyk pędzla,
Że jakaś w rogu skaza.
Barwy nieba. Nędza.
Ty nie wiesz co to obraz.
Lecz znasz co świętych obraza.

I stałeś się jako park krajobrazowy
W rezerwacie
Pośród  biskupiego miasta.

Smugi wokół głowy.
Obłoki jak krzyże.
Modlitwy powolne. Wzloty chyże.

Czaszki u naszych stóp.
Krew broczy jak rzeka wierna.
W chmurach bitewny huk.
Grzmi Stoczek, dudni Samosierra.

Ptasie powietrze, ogień wiary, chrzcielna woda.


Coda


Znikąd ochrony, niepewna strefa
I kosów nurskich ostoja.
Twoje ręce i nogi przekłute.
Drutem.
Pięknoduchom - za pokutę.

Ślad brzozy na niebie,
A bobry płyną brzegiem.
I kłębią się chmury i opadają mgły.

Zlatują lackie ptaszki św. Franciszka.
W modlitwie wznosimy się my.
Krew z rąk i nóg Twych tryska w strugach.
Do Buga.




Lista moich blogów

Andrzej Kijowski's Fan Box

Andrzej Kijowski on Facebook