Andrzeja Tadeusza Kijowskiego - wiersze nowe

"Separacja". Sms-y poetyckie. Nakładem autora. Warszawa 2005

O mnie

Moje zdjęcie

Autorska jak klepsydra nota ? 
I jeszcze rok chcą urodzenia !? 
Że w Roku Konia Rak się miota, 
Pojąłem wychodząc z podziemia.

Kobiety miałem dwie za żony,
I książki dwie wraz z doktoratem,
A nawet córki - uniesiony,
Też dwie spłodziłem, z wolnym światem.

Byłem krytykiem i adiunktem.
Sejmikowałem też z radnymi,
Radio istotnym brzmiało punktem,
Piracką współtworzyłem TV.

Wywiad z Herbertem w Tygodniku.
Z Prezydentami na Ekranie ! 
Teatrów sprosiłem bez liku.
I też dwie: z "Tekstualiów" Panie.

Może więc coś tam jestem warty:
ATK - rocznik pięćdziesiąty czwarty.

sobota, 29 sierpnia 2015

jakby co

pytasz mnie moja
no właśnie
kto
kto przez Ciebie pyta
ile dostanę za moją ziemię
jakby co

no więc co
co
ja wreszcie pytam

ile zielonych dolarów
które spłoną w stodole
carskich świnek ile
wytopię z tego słońca
tej rzeki
domu nad wodą piękną i cichą

faites vos jeux
woła wnuczka wołyńskiego ziemianina
co klucze majtków pańskim gestem
na zielony stolik
rzucał

no więc ile
kolor
parę
fula
warte są moje ziemie

i niech to będzie jasno powiedziane
widziałem czystsze wody i barwniejsze tereny

mój dom o dwóch dachach na skarpie wysokiej
gdzie Bug zakręca
a sąsiedzi  Boga w sercach mają
nie jest willą w Sorrento
dostrzeżoną z wysoka
gdy pociąg gnał na koniec
italskiego buta
ani malowniczym szałasem wśród Alp
nad jeziorem Lugano
nie jest to nawet bungalow
na anty tektonicznych  fundamentach
z widokiem na zatokę San Francisco

mój polski dom jednak
nie wie co to
lawiny
trzęsienia ziemi
upał nastaje tu po deszczach
zna chłody i burze
nie zagrożą mu
powodzie
z dala żyją
gady
insekty są domowe

to bezpieczny dom więc go mi zazdroszczą
sąsiedzi ze wschodu i z zachodu
a nawet bracia w ukrzyżowanym Chrystusie
co za
obiecany
dom przelewaja krew w spalonej słońcem
ziemi
a za mój proponują
srebrniki

próbują wycenić
są skłonni kupić
wygrać w pokera
w ruletkę
w kości
ewentualnie otrzymać w ramach rewindykacji
za rozterki sąsiada

ziemianina z Ceranowa
co współczując spalonym jako chrześcijanin
miał ich jednak jako Polak
za wewnętrznego okupanta

to fakt mój dom
leży na polu krwi
dokładnie w połowie drogi z Majdanka do Treblinki

ale to przecież tylko część historii

mój dom najeżdżali
Tatarzy
topili Szwedzi
pognębiali Rosjanie
gwałcili Niemcy
wreszcie wykupywano za grosze
naszą krwawicę

odpowiadam
wiem
niewiele bym dostał
rien ne va plus

potoczne sformułowanie
nabiera nagle znaczenia
za nic ! rozumiesz !
nie oddam go za
nic !

to nie Hakeldama
krew nie ma ceny
jakby co
nawet


Taki poetycki brulionik po dniu spędzonym w nadbużańskim Raju
ale kto wie może i wiersz kiedyś powstanie


wtorek, 2 czerwca 2015

Wezwanie na kolegium miesięcznika literackiego

Mieczysławie Buczkównie ad memoriam

Niech Pani do nich zajrzy. Pani Mieczysławo !
Czekają tam na górze. Papierosy palą.
I nad literatury (którą biesi smolą
W radio i w internecie) wzdychają niedolą.

"Złota Papuga" - Artur, Jerzy u "Bram Raju", 
"Pan Cogito", mój Dedal - "Z dalekiego kraju",
spisują rezolucję. Przyznając ze zgrozą, 
Że na "Ptasim Gościńcu" pod pancerną brzozą 

Zaprzańcy tłumią lament. Ci z "Lotnej", z "Bołdyna",
z "Kolumbów" - ostrzegali ! I to nasza wina, 
że głos jeden: narracja, jak się dzisiaj mówi
Komisu i Pewexu, kraj nasz, twórczość gubi !

Niech Pani wpadnie z mężem, pora na  kolegium,
Bo tu szaleje hewra, zawęża się spectrum.
Pałac jak paradiso. Czekają skupieni
Jak na sieneńskim płótnie: wszystko w złocie, w bieli.

Wzywają do raportu ! A niebo bladawe, 
Gdy poeci jak gwiazdy spadną na Warszawę. 
Alarm ! Zgaszony tytoń. Wkracza pan Antoni:
Odpowiedzieć za krzywdy Ojczyzny nie swojej.

Za "zdarty płaszcz Konrada". Za "Dzieje Honoru",
Za potomków Ozjasza. Za skutki pogromu.
Za Polocaust, za kłamstwa, za przyjaciół zdradę.
Za sprzedane gazety. Kontrakty nieprawe.

Za mowę nienawiści. Za drwiny z Polaków,
Za krzyża pohańbianie. Za mnożenie znaków.
Niech Pani im opowie. Co znaczy depresja,
Inaczej poniżenie, z którego wytryska

Gniew jak żywioł, tsunami. Pożar, wiatr co woła,
Że wkrótce już kolegium nikt zwołać nie zdoła

środa, 8 kwietnia 2015

Prawie wszyscy


Prawie umarłem
Prawie sam
Prawie to jednak 
Nie do końca

Prawych prawd szukam
W prawo gnam
O prawach prawię
Pragnę słońca

Całkiem
W całości
Całkowicie
Bezprawne życie

poniedziałek, 19 stycznia 2015

krajanie

kroję ranne pieczywo 
jak babcia z Krakowa
w kuchence od podwórka
lśnił serwis z boćkami

nie radzę sobie z masłem
po wileńsku skrobię 
z wierzchu patką paryską
za wuja przykładem

ścieram po pierwszej żonie
okruszki z Torunia
po drugiej grzanki płockie
wkładam do szaflika

łamię kromkę palcami
krzyżuję nawyki 
żegnam ojcowskim kciukiem
kraj - jak bochen chleba

Lista moich blogów

Andrzej Kijowski's Fan Box

Andrzej Kijowski on Facebook