Separacja. E-maile i sms-y poetyckie

Andrzeja Tadeusza Kijowskiego - wiersze nowe

"Separacja". Sms-y poetyckie. Nakładem autora. Warszawa 2005

O mnie

Moje zdjęcie
Autorska jak klepsydra nota ? I jeszcze rok chcą urodzenia !? Że w Roku Konia Rak się miota, Pojąłem wychodząc z podziemia. Kobiety miałem dwie za żony, I książki dwie wraz z doktoratem, A nawet córki - uniesiony, Też dwie spłodziłem, z wolnym światem. Byłem krytykiem i adiunktem. Sejmikowałem też z radnymi, Radio istotnym brzmiało punktem, Piracką współtworzyłem TV. Wywiad z Herbertem w Tygodniku. Z Prezydentami na Ekranie ! Teatrów sprosiłem bez liku. I też dwie: z "Tekstualiów" Panie. Może więc coś tam jestem warty: ATK - rocznik pięćdziesiąty czwarty.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Marzenie


Modliłem się o łatwą śmierć

A ona lekko przyjść nie chciała

Wisła i most jak w niebo żerdź

Rozgrzany beton, drżenie ciała.


Spoglądam na ten praski brzeg

Wzrokiem powstańca: Miasto płonie,

Z popiołów skwierczy duchów śmiech,

Nie ma już nas po żadnej stronie


Nie ma języka, nie ma słów

I nie ma też do życia środków.

Pomiędzy ludzi wdarł się rów

I tętni grad gubionych podków.


Modliłem się o trudny los

A on oddala się od brzegu.

Z rafą ominął się o włos

I nie zamierza ustać w biegu.


Ten nadwiślański spacer długi:

Z ojcem brodziłem po piasku.

Kamyk na wodzie znaczył smugi.

Kaczki puszczane o brzasku.


O marzeń śmierć modlę się w głos

Ostatniej nadziei odejście.

To mi Marzenę zsyła los

Z podkową złotą - na szczęście.

środa, 20 kwietnia 2011

Elegia dla Marka Rosiaka


Bronisławowi Wildsteinowi




To jest wiersz spod krzyża do tych osób,

Które zła się boją, nie chcą wierzyć.

To ostatni rozpaczliwy sposób

By się przez tę waszą drwinę przebić.

Wy szepczecie: ciszej nad Rosiakiem.

Chcecie cieszyć się swobód dostatkiem.

On był wszakże gorejącym krzakiem.

Zginął, poległ z nienawiści bratniej !

Wspominacie heroiczne czasy.

Dzwonki do drzwi, zabrane paszporty.

Kiedy trzeba wspomnicie Pyjasa.

Śmierć Przemyka. Zbuntowane porty.

Nie ma portów i stocznie sprzedane.

Rząd zaciera ślady po zamachu.

Gdzie zostało zabitych nad ranem.

Stu naiwnych, prawdziwych Polaków.

Nie ma pracy! Od lat, od miesięcy.

Wolno mówić, można emigrować.

Pod krzyżami krzyczą ludzie – z nędzy.

Gdzie się chcecie przed ich skargą schować ?

Rosną mury. Te bramy kodowe:

Piny, Nipy i dostęp do sieci.

Ludzie czują historyczną zmowę

I, że czają się na nas – sąsiedzi .

Jakże trudno uwierzyć nad ranem,

Że dzień nie wstał, że mrok nas zasnuwa.

Jeszcze śnisz, tłumisz lęk, pijesz kawę.

Jeszcze marzysz o sztuce – co długa.

Krótka sztuka a długie uniki:

Sonnenbrucha, Szymborskiej, Ważyka.

Co się strzegli ludowej paniki.

Nie widzieli jak świat wokół znikał.

Nie wierzyli: w mydło z ludzkiej skóry,

Rozstrzelanych jak Nil strzałem w ciemię.

Was smoleńskie zaślepiają chmury.

Drwiną pustą głuszycie sumienie.


20 kwietnia 2011

sobota, 5 lutego 2011

Wołanie


Historii karta obrócona

Wiatr dmie na watykańskim placu

Święci już biorą mnie w ramiona

I tylko wierzyciele płaczą.


Nie wierzę, nawet nie próbuję

Odczytać kartę naznaczoną

Przez śmierć, której już oddech czuję

A ona – zda się nową żoną.


Ma włosy blond, choć farbowane

I chemii pełna jej Wenera.

Wnuków w jej sercu nie zastanę

I tak się pożądanie ściera.


Ma jędrne uda, piersi sute

Gust ma do trunków i używek

Do mego grobu wrzuca grudę

A ja przyjmuję ten napiwek.


Ja w międzyczasie w miedzy brodzę

I życie zacząć chcę od nowa.

Pożądliwości puszczam wodze,

Brnę w głąb i i coraz ciszej wołam …

czwartek, 2 września 2010

Przetarg

Przetarg na słowa ogłoszono, 
gdy słowo się stawało ciałem
A je me słowa płoche, zdobne 
Za bezcen znowu dziś oddałem.

A ja po trzykroć sie zapieram
I w oczy patrze wprost Piterze.
Bo w przezroczystą jasność znaczeń
Po pięćdziesiątce nie uwierzę.

niedziela, 25 lipca 2010

poniedziałek, 24 maja 2010

Pisarz Gminny

Na pisarza przystałem do Gminy

Więc dziś Gminne spisuję przypadki

Lat dwadzieścia bez jasnej przyczyny

Trwoniliśmy dary Bożej Matki


Puste ramy po gminach lud woził

I pielgrzymki szły ku Częstochowie

I Duch zstąpił i diabłom pogroził

Był z Wałęsą Papież w Chochołowie


Wnet ojczyste wytoczono wojska

A naprzeciw Samorządna Polska

Żaden broni nie dobył kapitan

Bo ta nasza Rzecz – choć Pospolita


Tak spełniono wnet narodu wolę.

Negocjacje przy Okrągłym Stole

Obywatelskie Komitety

Ani po nich śladu dziś - niestety.


Na pisarza przystałem do Gminy

Dalej Gminne przypadki spisuję

Ślady Ojców rozpoznają syny

Ja te ślady zbieram. Rany czuję


Ludzie jaśni chcieli samorządu

Nie układu, nie spisku, nie swądu

Chcieli razem, oddolnie, w zespole

Się jednoczyć - tak jak dzieci w szkole


Szum był wielki: spółdzielnie, fundacje

Robotnicze rady, korporacje

Spółdzielcze banki i miejskie straże

Wszystko teraz nasze – już nie wraże


Te wspólnoty, Sejmiki Krajowe

Rady gminne - już nie (!) Narodowe:

Piotr Buczkowski, Grzelak i Gilowska,

Buczman, Kieres – samorządna Polska


Aż o samorządu szczebel drugi

Poszedł bój. Urzędnicze sługi

Adam Struzik na Senatu czele

Już z poznańskich sejmików nie wiele


Już gimnazja, już przeszliśmy Warte

Już szatany grają w polską kartę

Już do Unii, oświaty reforma.

Jedna służba zdrowia - niepokorna.


Tylko dzieci nasze posłuchajcie

Znowu stają na odwiecznej warcie


I choć wokół grzmią szyderców chóry

Za Kaczmarskim wyśpiewują – Mury


A gdy niebo zamkną – sojusznicy

Za Kaczmarskim będą śpiewać – Sen Carycy...

poniedziałek, 3 maja 2010

Krucjata

Po śmierci Jana Pawła II - Papieża z Polski
Duch Święty pobłogosławił
Josepha Ratzingera z Niemiec,
który jako Papież przyjął imię Benedykta XVI.



Jackowi Salijowi OP




Krucjata




Pokój z miłością ! Czas dyscyplin,
Gdy Turcy się u granic czają,
A my w Europie i w kościele
Sprzeniewierzamy się zwyczajom.

Duch Święty wie i wiedzą diabli,
Że gejom droga dla parady
Przez kręgi piekła, a lesbijki
Dzieci nie rodzą też - z zasady.

Nie będziesz dzieci mieć przede mną.
Nie będę muzy miał nad Ciebie.
Cnót głównych imion nadaremno
Nie wzywaj w trwodze ani w gniewie.

I zapamiętaj to Europo
Zawsze francuska i zbereźna,
Że Pan jest jeden - choć wysoko.
W nim sens. Kultura też w nim mieszka.

Wszak na początku było słowo.
Logos - czyli porządek rzeczy.
Porządek czyli dyscyplina -
Temu libertyn nie zaprzeczy.







Młodość, narody, równość, sztuka
Czy bezinteresowność Kanta …
Romantyk w nich schronienia szuka,
Lecz czy ta forma dziś coś warta !?

Wolność ? A dla wolności wroga … ?
Łamanie kołem czy ukłony !?
I zaproszenie aby społem:
Wpadł, porwał córki, gwałcił żony.

Nie będziesz bogów miał przede mną.
Nie będziesz wrogom drzwi otwierał .
Miłość i pokój – pokajanym !
Jeśli pokaja się liberał …

sobota, 6 lutego 2010

Les jeux sont faits ou La Dentellière


Annie W...


Nie z tego znaku, może nie w tym czasie.
Czy w Swedenborga Kolumnach zgubieni..
Niedoszli kochankowie na Parnasie
Cierpią. Gdyż nie dostrzegli się - na Ziemi.

Pośród wyborów, marzeń, obowiązków,
Kości rzucali jak uczniowie Sartre’ a.
Rodzinnych kazań i społecznych związków,
Bez Koronczarki miłość nic nie warta …


wtorek, 15 grudnia 2009

Mykeny

Do A.F. – wspomnienie podróży

Niech fantastycznie lutnia nastrojona
Wtóruje myśli radosnej i prostej:
Z córką wkroczyłem w Grób Agamemnona.
Byłem w Tyrynsie i w Argos - i wiosnę,
Wiosnę mam w sercu – choć lata jesienne.

I w Epidauros dwa razy byliśmy:
Eukaliptusy, Teatr, Stadion, liście.

A teraz dziecko śpi i gra cykada,
A mój telefon z przyjaciółmi gada.
Meile odbiera – jeden przypomina
O druhów dawnych godnych urodzinach.


Więc romantycznych życzę Ci lat wielu
I wiosny w sercu. Drogi przyjacielu.

Sierpień 2008

SŁAWA

DO PREZYDENTA LECHA KACZYŃSKIEGO.
6.III.2008

 Order dostałem. Ale gdzie - nadanie ?
Order przyniosła wnuczka Komandorski.
Mam go po Ojcu. Na krzyżu powstanie
Trzeciej i klęska czwartej Wolnej Polski.

Wyniosłem z boju rany i urazy.
Fiskus dziś zlicza nieznaczone karty.
Nie będę tego powtarzał dwa razy:
Witaj Cezarze! Pozdrawiam Cię - martwy

 

Pałac zdobyłeś. Tłumy na Frascati

Na całą Polskę sławiły Twe imię.

Przyglądam się tej barwnej fotografii.

Po lecie, rychło nadchodzącej - zimie.

 

 

Zimny był Pałac. Nieufni sąsiedzi.

Wśród żyrandoli kapuś ściskał pięści.

A Ty jak dziecko, co ma księżyc w sieci,

Ukradłszy nocy blask –  nie wierzysz zemście.

 

Smok wyszedł z jamy. Padłeś pod Wawelem.

Niebo zamknięte. Srożą się wulkany.

Nadziei w sercach strwożonych niewiele.

Głosimy klęskę setne licząc rany.

 

 

Po nocy – brzask. Po zimie wiosna świta.

Po ojcu – syn. A brat szlusuje brata.

Są moce zła. Lecz Anioł wnet je schwyta.

To zwykły Sławy bieg. Porządek świata

 

 

 

 

 

6.III.2008 – 23.IV.2010

 

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Ogrody Frascati



Warszawo ma - zieleni pełna !
Warszawo w parkach i ogrodach
Żyjesz! Historia się dopełnia
Tu na Frascati, na tych schodach.

Gdzie krwią powstańca marmur broczy.
Gdzie każda skarpa, skwer, dolina -
Pamięta zryw i czas proroczy.
Gdzie dziejów - się nie zapomina.


Moja Warszawo! W nowe mury
Przybysze z miast i polskich wsi
Przynieśli wiano swej kultury.
Ja słucham: co w Twych głębiach tkwi.

Tradycji Twej uważnych stróży:
Prusów, Słonimskich i Waldorffów -
Świadectwa, których czas nie zburzył
Przyzywam dzisiaj - do raportu !

A raport głosi, tu na schodach,
Że mury w gruz, mieszkańcy precz -
Rozpierzchli się po antypodach.
Została - pospolita rzecz.

I rzecz ta w pokoleniach wzrosła.
I żyje w biegu Wisły, w trawie.
Ta rzecz jak śpiew na dworze prosta.
W Ogrodach Frascati – w Warszawie

14.VIII.2006

Posłuchaj z muzyką i w wykonaniu Jana Pietrzaka




Porównaj:"Ogrody Frascati" - tekst piosenki


Śmierć na Frascati




W banku lokują pieniądze.
Śmierć to interes też dobry.
Można jej zaznać na krzyżu,
z otwarcia żył, z jadu kobry.

Non omnis - to pewne prawie,
Lecz komu mam wolać - Ave !
Gdy z barbarzynców rąk ginę,
Co jak bank skradli Warszawe

Pieśń jakobińska

Nie jestem Żydem ani Gejem.
Masonem też - niestety ! - nie.
Obce mi Palikota dzieje.
Alians Platformy z SLD.

Ogródek miałem - nieplewiony.
Swojskiego chwastu rosło w brud.
Panoszył się na wszystkie strony.
Spełniał się na Frascatii Cud !

Zaorzą, zdepczą, spostponują !
Bo w mieście ruchu boją się.
Oni to wiedzą, oni czują,
Że się ocknieniemy po tym śnie.

A sen był piękny! -Jeden cud:
Z euro bankierem, polski lud
I nigdy wiecej już pogromu.
- "Jesteśmy wreszcie w naszym domu!"

P o t a ń c u j e m y !!! - Pryśnie Waltz.
Skompana w sług czerwonych winie.
Nie ufaj im Warszawo - walcz!
O polski śpiew, co z tych rąk ginie!

Na Schengen


Nie zna granic Polska Tuska ...
Boni cały sens wyłuskał.
Mów co bądź, a bierz posadę.
Morał pod choinkę kładę !

24. XII.2007

Kolęda


Wygranym Kornie i z nadzieją
Niesiemy mirrę i kadzidło
Wierząc ze złotem się podzielą
By panowanie im nie zbrzydło

Przegranym! Piosnkę zaśpiewamy
Krzyż Pański czeka wszak każdego
A my z gęślami, z gitarami
Nikomu nie życzymy złego
Więc dziękujemy dobry Boże
Za nasze spotkania na Dworze
I za rozmowy pod dachami
Za to że nie jesteśmy sami

Przyjmijcie czego trzeba komu –
Kijowski z śródmiejskiego domu

ATaK dumy




Tam już zamknięte domu drzwi,
Ale wspomnienia wciąż otwarte.
Zbyt wiele dumy pewnie tkwi,
W dwu sercach. Jednak zagram kartę

Ostatnią. Wiersze na faszyny
wrzuciłem. ATaK się natęża,
Poetę we mnie Ty zbudziłaś,
A ja uśpiłem w sobie męża.

Każdy Twój sygnał, chustka z wieży,
SMS z nagła wypuszczony
Nadzieje budzi ze zwyciężam,
Że znów wystąpisz w roli żony

I matki. - Ponad wiek i ciało
I Fausta śmiech gdzieś z marginesu,
Co raz zakwitło nie ustało
Nawet na samym dnie Hadesu,

W który pograżył mnie na wieki
Nadmiar ufności do kolegi.

GNIAZDO


Leżę na resztce hamaku, co skurczył się przez zimę,
Niebo pokryte chmurami, kołysze się i płynie
I szukam tego gniazda, com je pominął w locie.
Widzę pisklę na ziemi jedno, drugie na płocie.

I szukam gołębicy, co strzeże swego stadła.
Suki, lwicy, modliszki - co swego samca zjadła.
I pytam czyś Ty była diabłem czy kanibalem,
Co pomiot swój porzuca wiedziona rządzy szałem.

I co to za szał pytam z eremu Kameduła:
Miłości ? Uniesienia ? Czy najgrzeszniejsza - duma!?
I który ptak pokalał, któremu wołać precz:
Czy ten, co utkał hamak czy kto zmarnował rzecz.

SONET IV




Przegrałaś dziś - przegrałaś srodze.
Weź lampę, zegar - idź na bruk.
I niechaj światło na tej drodze
Kładzie się zmierzchem podle nóg.

Aż dzieci, które w łzach i trwodze
Bedą pierzchały spod Twych stóp
Pojmą, że matka mknie w pomroce,
A ojciec tam gdzie domu próg.

Na progu czekam, wołam dzieci,
Porządek czas przywrócić światu.
Słyszysz te burze ? - Wojnę nieci
Medea, już oddana katu.

Widzę jak ślepa, chora, stara
Samotnie spocznie gdzieś na marach.

Posłuchaj piosenki w wykonaniu Romana Ziemlańskiego

Oświadczyny Policjanta


Ten co na dnie w Czerwonym Morzu
Klęczał wśród raf i wśród korali
Niech będzie nagrodzony w łożu
I niech go jego pani – chwali

Tej co z ochotą choć powoli
bez tchu skinęła zgodnie głową
Nawet na najburzliwszej fali
Niech będzie wierny – wbrew kłopotom.

A morze niechaj koralami
Ich skuje – niby kajdankami.


Hurghada 31.XII. 2005

niedziela, 13 grudnia 2009

Hannibal


Należy zburzyć Kartaginę !
Powtarzał któryś to z Katonów.

Ja jak Hannibal pewnie zginę
I Alpy przekroczę na słoniu.

Byłem, i będę - tak jak jestem
Wszystko co złe delendam esse.

Wyznanie


Wszak wrzącym kotłem erotyki
Nazwał Augustyn Kartaginę.
Żurawi klucz u wrót Afryki.
Pewnie jak ten Hannibal zginę.

W cyrku, wśród fal i w głębi nieba,
Twe oczy są jak dwa daktyle.
A mnie się w Tobie topić trzeba
I czas w historii mieszać pyle.

HONOR




O mało ktoś cię nie uderzyl
Nie wiele brakło by ktoś skonał
Odległość głowy, kantu stołu
Przypadkiem bywa wymierzona

Że sie rozszalal wiatr na morzach,
Że w gniew wpadł mąż, w rozpacz kobieta,
Że bogi walczą też w przestworzach,
Że nieumyslna wina - nie ta.

Nie ta, nie tamta, nie niczyja.
Fatum przynioslo ją jak deszcz,
I żaden sędzia nam nie sprzyja
I nic nie bedzie tak jak chcesz.

Na każde kłamstwo - grzmot Zeusa
I z każdej prawdy - rechot lawy.
Za każdy cios – kamienie wzruszam,
I nie wiesz już kto zły, kto prawy.

Dla Justyny w Hurgadzie
Października 2006

Życzenia


Nie Koryfeusz, nie Faraon
Brakuje rymów do nazwiska...
Pozdrawiam wraz z Załogą małą
Tych, którym nasza miłość bliska.

Tych, którzy trwają przy nadziei:
W beretach grają w szczerym polu ,
Tych, co nie bali się zawiei
I nie spisują protokołów.

Z ogrodów letnich i zimowych,
z Frascatii, z Domu Śródmiejskiego
Życzę Wam wielu lat godowych.
Szczęścia, Wszystkiego Najlepszego.

A dla Warszawy, Polski całej
Aby nie była taka smutna !
Wystarczy jednej sprawy małej:
Gdy będziesz Swego Strzegł Ogródka

Te słowa śle wraz z życzeniami
A.T.Kijowski – z kolegami

Boże Narodzenie grudzień 2006

Posłuchaj piosenki z muzyką i w wykonaniu Romana Ziemlańskiego

PASJA




Tak, mam wrażenie z krzyż niosę.
Krzyż dziwnie lekki, nad pojęcie.
Niebo z mych powiek zmywa rosę.
Gdy trwam - w uporze, w tańcu, w święcie.

Tak, już złamali mi kolana.
Nie zegnę ich, to nad me siły.
Duma i godność nieskalana.
Nikomu z tym nie będę miły.

Tak, zęby gubię, dziąsła ściskam.
Tak, to jest Pasja - oczywista !

Wielkanoc 2006

KRZYK



Że rozpacz, smutek, żal i łzy.

Pustka wśród książek, w pyle wspomnień.

A tutaj pałacowe gry,

Że będę tęsknić nieprzytomnie ?

Że takie mi zadałaś czary

Gdzieś z dna jeziora szurpilskiego,

Że wstaję w nocy szukam wiary

W poświacie nieba czerwonego.

Że mi polarna zorza świeci

Gdy Ojców zmarłych czczę ubrania.

Żeśmy u kresu życia dzieci

Bo czas upłynął bez kochania.

Że słów mi brak, że płyną łzy,

Łazienki


Dla Beaty Borowskiej (Thibault)

Czy pamiętasz Łazienki jesienią ?

- Gondoliera, co w rybackiej łodzi

Czuł, że kiedyś się te parki zmienią

Gdy u stóp Chopina w wodzie brodził.


I studniówkę, tę pierwszą, tę moją..

Czy Ci wreszcie przyjść tam było wolno ?

Drzewa jeszcze w parku wieczne stoją,

Choć to temu tysiąc lat – przed wojną.

EKSMISJA


Kazimierze Symson z. d Adamskiej, secundo voto: Kijowskiej

(Symson Władysław - s. Abrama

- Ppor. - Dowódca 1 kompanii fizylierów 16 Kołobrzeskiego Pułku Piechoty; utrwalacz władzy Ludowej)

( Andrzej Kijowski s. Tadeusza

– pisarz, dysydent, członek opozycji demokratycznej, zm. 1985).




Kto gniazdo kazi ? - Wąż czy przeniewierca ?

Zbrodniczy przodek, okrutny oprawca ?

Sowiecki żołdak więcej wszak miał serca

Od Kazi-miery, w której dłoniach trzaska

Panieński pokój złotem zapłacony.

Złotem - znaczonym powstańczą pożogą,

Gwałtem rozstrzelań, powojenną trwogą ?


Kto gniazdo roni ? - Matka czy kobieta

Dumna, sprzedajna, mężowi niewierna.

Uliczna dziewka więcej ma mądrości

Niż Rene-gatka, co w teatrze gości

Z blichtrem, udaniem, pozą, makijażem;

Straciła własną - wszystkie grając twarze.


Kto gniazdo wskrzesi ? - Ojciec czy poeta

Przeklęty, winą matki naznaczony.

Jaka pokusa, ofiara, zaleta

Odkupi męża grzechy, zdrady żony ?


Czego żądają Olimpu Bogowie:

Zwłok Ifigenii ? Kasjopei ciała ?

Miłości ! Święty Paweł pewnie powie.

Córom Koryntu – tak nikczemna chwała…

Lugdunum




Cóż mam, napisać ci do Lyonu

Który ćwierć wieku mi się śni

Gdzie kryli się mędrcy Syjonu

I Saint-Etienne uchyla drzwi

Wrota Prowansji, wrota raju

Grota w Lascaux i Lascaux dwa

Wszak płakać nie mam obyczaju

Wszak moja miłość wciąż tam gna

Była malarza żoną, matką,

Dziś jest konsulem z nową twarzą.

Będzie przystanią na ostatku ?

Gdy się ocykam znów się marzą:

Alpy z Grenoble, Rodanu Bieg

I Twoja płeć – bielsza niż śnieg.

Liège




Nic tylko wiersze tam gdzie Liège

Choć ono w Belgii sama wiesz

Kijowscy za to z Ukrainy

Cóż stąd - nie moje tam dziewczyny ..

Z Brześcia do Brestu krótka droga

Jak nasza z Europą przygoda

A tych prawd kilka, co wyssane

Nie z mlekiem matki jak testament

Lecz naznaczone ojca piórem -

Powtarzać mogę z Tobą – chórem …

Co jest śmieszne ?



1. Spotkałem diabła w matki skórze

W Ossolineum, we Wrocławiu.

Słyszałem jak przewodził w chórze.

Jak pamięć ojca mego sławił.


2. Szatan jest mowny, jak wiadomo.

Szatan niczego nie zapomniał.

On czyha wszak na zgliszczach domu.

Śmieszy go każda antynomia.


3. Kto pakt z nim spisał za czerwieńce

Ten zmienia w kamień swoje serce.

On serca ludzi w kamień zmienia.

Gdy drwi. Bo nie zna wszak sumienia.


4. Cienie mych przodków w refektarzu:

Herbert, Kijowski z Boguchwałem.

Egipskie mumie i obrazy

I pamięć Lwowa – znaki trwałe.


5. Tu Odry brzegi. Gdzieś na kresach

Jadźwingów wytrzebiono plemię.

Ramzes swe klęski w triumf zmieniał

A ja historię bliższą grzebię.


6. Słyszę jak płaczą gdzieś w Treblince

Warszawskich dzieci sierocińce

Słucham jak lekarz, wódz powstania

Drwi z Boga i braci nakłania


By już o Synaj nie walczyli

I bliższą im Polskę - podbili.


7. Spotkałem diabła trzynastego

W rocznicę stanu wojennego.

Gdy Ojca wieźli gdzieś w nieznane

A ja pocieszać biegłem mamę.


8. Diabeł historii, fałszu, pychy

Dziś w dwurnikowskiej mieszka skórze

O ogień wołam, płomień cichy

I Auto da Fe wnet powtórzę.


9. Gdzie dziejów prawda ? Walki treść,

Historii głucha dialektyka.

Po tłustych latach, znów zła wieść

I tak siedmiokroć czas umyka.


10. Pośmiertnej chwały nic nie zmierzy:

Nagroda, walka nieustanna.

Dla „Dezerterów i żołnierzy”

Literatura to jest kalka.


11. Wielkie języków pomieszanie,

Za którym diabeł w tle gdzieś stanie

I znaków nieznaczne znaczenie,

Którego w dziecka śmiech nie zmienię.


12. Bo nie jest śmieszny czart wcielony

W skwaśniały papier, zblakłe strony.

W grymas, grę, literacki gest,

Który pisarstwa znaczy kres.


Ni fakt, że pamięć tego gestu

Pamiętna dla osób - dwudziestu.

Lista moich blogów

Andrzej Kijowski's Fan Box

Andrzej Kijowski on Facebook